Sobota, 28 marca 2026. Imieniny Anieli, Kasrota, Soni
Moje Kandyty. Czytam, komentuję i dzielę się informacją.
Szpital jako instytucja społeczna istniał w Iławie już w czasach krzyżackich. Był wkomponowany w mury obronne jako część fortyfikacji miejskich, tuż przy samych murach kościoła, który zajmował szczyt wzgórza.
Nie bój się pamięci... to opowieść o Żołnierzach Wyklętych. Tym razem oddalamy się nieco od Nidzicy i opowiemy historię, która działa się w sąsiedniej Działdowszczyźnie i okolicach Lidzbarka Welskiego.
To już druga edycja inscenizacji nawiązującej do działalności Polskiego Państwa Podziemnego w skansenie w Olsztynku. Planowane akcje będą opowiadały o wybranych wydarzeniach pierwszej połowy 1944 roku, ze szczególnym uwzględnieniem działalności Okręgów Wilno i Nowogródek Armii Krajowej. Start w niedzielę (17 kwietnia) o godz. 11.
W niedzielę, 3 kwietnia, zobaczymy inscenizację potyczki z 21 marca 1946 roku, podczas której w szranki stanęli oddział ROAK Stanisława Balli oraz funkcjonariusze UB i milicji.
W rajdzie sowieckich czołgów przez Elbląg w styczniu 1945 r. nie brał udziału główny bohater, czyli kapitan Diaczenko. Taką tezę stawia w najnowszej książce „Walki o Elbląg. Styczeń–luty 1945” Tomasz Gliniecki, miłośnik lokalnej historii.
Zbigniew Nienacki, autor kultowych powieści z cyklu „Pan Samochodzik”, które cieszyły się ogromną popularnością w czasach PRL-u, był zarejestrowany jako kontakt operacyjny Służby Bezpieczeństwa. Od 1962 roku należał do PZPR, a od 1963 do Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej. Oprócz twórczości literackiej w latach 80-tych pisał artykuły krytykujące „Solidarność”. Zmarł w 1994 roku w Morągu, pochowano go na cmentarzu w Jerzwałdzie w gminie Zalewo.
W czwartek 26 listopada uczniowie z koła historycznego, działającego przy Szkole Podstawowej nr 8, przeprowadzili dla swoich młodszych kolegów zajęcia dotyczące życia w czasach prehistorycznych.
W piątek (27 listopada) dla uczczenia rocznicy wybuchu powstania listopadowego ulicami elbląskiej starówki przeszedł Marsz Podchorążych.
Mam nadzieję, że takich "polskich" i "ukraińskich " kaplic powstanie po obu stronach Bugu jeszcze wiele. Nie po to by dzielić, ale by pamiętać: NIGDY WIĘCEJ.
Kościół w Drohobyczu spotkał los typowy dla świątyń na dawnych kresach RP. Barokowe ołtarze posłużyły do palenia w piecach. Komuniści zniszczyli witraże wykonane wg. rysunków Wyspiańskiego.