Czwartek, 22 czerwca 2017. Imieniny Pauliny, Sabiny, Tomasza

Skomand Młodszy – wódz Jaćwingów, który spoczął w Kandytach

2016-04-16 09:27:07 (ost. akt: 2016-04-17 14:38:25)

Jego losy są równie dramatyczne, jak dzieje walczącej w XIII wieku z Krzyżakami ojczystej Jaćwieży. Rzucony przez ówczesną zawieruchę wojenną na tutejsze ziemie, godny jest przypomnienia i naszej pamięci.

Plemiona pruskie w XIII wieku.

Plemiona pruskie w XIII wieku.

Autor zdjęcia: Iza Puszcz

Kim byli Jaćwingowie?
"…Mieszka zaś naród Jaćwingów w północnej stronie, graniczy z Mazowszem, Rusią i Litwą i ma język w dużej mierze podobny do języka Prusów i Litwinów i zrozumiały dla nich…” – pisał w swych rocznikach Jan Długosz, XV - wieczny kronikarz dziejów Polski.

Nie zostawili źródeł pisanych, stąd nie wiadomo, jak siebie nazywali. Polacy i Rosjanie zwą ich Jaćwingami (Jadźwingami), Litwini „ludem Dainava”, Niemcy Sudowami (Sudauer), zaś polskie teksty średniowieczne pisane po łacinie –min. „Kronika Polski” Wincentego Kadłubka - określają Jaćwingów jako Pollexiani, czyli Połekszanie, od rzeki Łek, dzisiejszej Ełk.

We wczesnym średniowieczu Jaćwingowie zamieszkiwali obszar dzisiejszego Podlasia, wyznaczony na wschodzie i północy rzeką Niemen, na południu Narwią, a na zachodzie Jeziorami Mamry i Śniardwy oraz rzeką Ełk.

Ich osady – grody i sąsiadujące z nimi wsie – ukryte w przepastnej puszczy, były położone w trudno dostępnych miejscach, w labiryncie jezior i rzek.

Jaćwingowie zajmowali się łowiectwem, bartnictwem, rybołówstwem, hodowlą i rolnictwem. Uprawiali rzemiosła - hutnictwo, kowalstwo, tkactwo, złotnictwo. Prowadzili ożywiony handel z sąsiadami, głównie z Litwą i Rusią.



W XIII wieku Jaćwież, podobnie jak Prusy, to zespół niezależnych ziem zamieszkanych przez ludność spowinowaconą ze sobą bliższymi lub dalszymi więzami krwi. Ich plemiona funkcjonowały na zasadzie demokracji wojennej z instytucją wiecu.

W sytuacjach zagrożenia zewnętrznego lub w nadziei zdobycia wspólnych łupów w wyprawie wojennej, starszyzna i wodzowie zawierali krótkotrwałe, okazjonalne sojusze.

Na kartach historii Jaćwingowie zapisali się przede wszystkim jako lud bitny, napastliwy i dzielny, zaprawiony w bojach i wyprawach łupieżczych.

Według Jana Długosza to:
"… ludy dzikie, wojownicze i tak bardzo żądne sławy i pamięci, że dziesięciu spośród nich walczyło ze stu wrogami, zachęconych tą jedyną nadzieją i świadomością, że po śmierci i zagładzie ziomkowie będą ich sławić pieśniami o dzielnych czynach….”

Ich sztuka wojenna polegała na nagłych i niespodziewanych atakach konnych oddziałów wojowników skierowanych na głębokie zaplecze przeciwnika. Atakując rzadziej posługiwali się mieczem, ale zawsze dzidą , bowiem włócznia dla Jaćwinga była tym, czym strzała dla Tatara.

Po szybkiej, krwawej walce, zebraniu łupów i wzięciu jeńców, następował równie szybki odwrót. Ta strategia dezorganizowała obrońców, opóźniając pościg i natychmiastową reakcję.

W swych rajdach Jaćwingowie zapuszczali się nawet kilkaset kilometrów od swoich terytoriów, zagarniając niewolników, kosztowności, a nawet całe stada bydła i koni.

W XI – XIII wieku pustoszyli m.in Mazowsze, Kujawy, Ziemie Lubelską, Ziemię Sandomierską oraz tereny Rusi Halickiej.

W odwecie zorganizowano przeciwko Jaćwieży kilka dużych wypraw wojennych, a w 1226 roku w celu poskromienia plemion pruskich i jaćwieskich sprowadzono w dolinę Wisły Zakon Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie.

Jak przyszłość pokazała, miał to być początek końca samodzielnych dziejów zarówno Prusów, jak i Jaćwingów.

Krzyż i miecz
Zakon Krzyżacki, wspierany przez władców i rycerzy ówczesnej Europy, około 1240 roku rozpoczął „ogniem i mieczem” podbój regionu oraz jego chrystianizację.

Walki na terenie Prus i Jaćwieży trwały ponad pół wieku. Dziś byśmy powiedzieli, że obydwie strony walczyły z niebywałym okrucieństwem; ale – jak twierdzi Kazimierz Trybulski, pasjonat średniowiecza i znawca dziejów Zakonu – „takie były ówczesne procedury”. Po prostu w średniowieczu wszyscy tak wojny prowadzili.

Krzyżacy realizując swoją „misję”, najpierw podbijali kolejne plemiona pruskie i zajmując ich ziemie, z żelazną konsekwencją tworzyli własne państwo.

Piotr Dusburg, kapłan Zakonu Krzyżackiego i autor „Kroniki Ziemi Pruskiej” pisze, iż oddziały zakonne lub krzyżowcy, razem bądź osobno, napadali na osady i warownie Prusów „niszcząc je ogniem i grabieżą”. Kobiety i dzieci brane były do niewoli, natomiast mężczyzn wycinano w pień

Wspierani przez pobratymców Prusowie początkowo stawiali najeźdźcom zacięty opór. I tak np. uważane za największe w europejskim średniowieczu ich drugie powstanie z lat 1260 -1274 niemal zniosło władztwo krzyżackie na tych ziemiach.

Jednak ostateczne zwycięstwo było po stronie Zakonu, który stosując taktykę „spalonej ziemi” rozgramiał kolejno ludy pruskie.

Gdy podczas wyprawy na Chełmno w 1272 r. wódz Bartów Diwan Klekine (Niedźwiedź ) został śmiertelnie raniony strzałą z kuszy, plemię to uległo sile Zakonu i zaprzestało dalszych walk.

W 1273 roku po śmierci walecznego wodza Herkusa Monte, władztwu Zakonu poddali się również Natangowie, a za nimi Warmowie, mieszkańcy Pogezanii, Sambii i Nadrowii. Wielkie Powstanie Prusów zaczęło zamierać.

„….Gdy plemiona te zostały ujarzmione, przyszedł czas na Jaćwież….” - pisze Piotr z Dusburga.

Wyprawy na tereny Jaćwieży były organizowane przez marszałka krajowego Zakonu Konrada von Thierberga od 1277 roku.

Kolejne krwawe pogromy w latach 1280, 1281, 1283, doprowadziły do jej całkowitego spustoszenia i wyniszczenia ludności.

Ponadto stały napór Krzyżaków powodował stopniowe rozluźnianie wśród Jaćwingów poczucia narodowego i woli walki. Wodzowie poszczególnych plemion dochodzili do wniosku, że lepiej będzie im żyć pod władzą Zakonu.

Ten z kolei nie zostawiał Jaćwingom wyboru: kto nie chciał przyjąć chrztu i podporządkować się, musiał uciekać albo dać głowę.

"...Nieskończenie wiele wojen toczono z Sudowami. Zatem gdy Jedetus, pewien mąż szlachetnego rodu i obyczajów, możny i bogaty przywódca Sudowów z Kimenow, nie mógł już dłużej powstrzymywać częstych i gwałtownych ataków braci, z całą swoją rodziną i służbą oraz z tysiącem pięciuset ludźmi obojga płci przybył do braci i ochrzcił się. Ale Skardo, przywódca drugiej części Sudowii wzgardził wyznaniem wiary i ze swoimi ludźmi udał się na Litwę…” – czytamy w „Kronice Ziemi Pruskiej”.

Krzyżacy chcąc rozbić jedność Jaćwingów stosowali również masowe deportacje. Wielu z nich przesiedlono min. na Sambię - obecnie obwód kaliningradzki w Federacji Rosyjskiej - gdzie jeszcze w XVI wieku istniał tzw. kąt sudawski.

W leśnych ostępach pozostali jacyś mieszkańcy, ale było ich tak mało, że krzyżackie dokumenty mówią o Sudowii „Wildenis” – pustkowie. Wyludnienie Jaćwieży było pierwszym nowożytnym wysiedleniem całej grupy etnicznej.

Opuszczone przez ludzi osady i pola na nowo porastała puszcza…



Skomand Młodszy - ostatni wielki wódz Jaćwingów
Urodzony w 1225 roku legendarny wódz jaćwieskiego plemienia Sudawów (Sudowów) dowodził włością Krasima położoną wokół jeziora Skomętno w okolicach Skomacka Wielkiego koło Ełku .

Tam też prawdopodobnie znajdował się jego gród. Obecnie istnieje wieś Skomętno.

W przekazach historycznych zachowało się o nim niewiele informacji. Wodzem Jaćwingów został już jako dojrzały, 40. letni mąż, po śmierci swego poprzednika Kumata, który zginął w walkach na terenie ziem polskich w 1264 roku.

Skomand (Skumand) Młodszy pojawia się po raz pierwszy w „Kronice Ziemi Pruskiej” Piotra Dusburga w opisie zwycięskiej dla niego wyprawy do Ziemi Chełmińskiej w 1263 r. podczas drugiego powstania pruskiego. Był tam jeszcze przynajmniej dwukrotnie - w roku 1272 i 1277.

Krzyżacy w odwecie zaczęli pustoszyć jego rodowe włości. W 1281 roku w oblężeniu grodu Skomanda nad jez. Skomętno ginie 150 obrońców.

Skomand uchodzi na Litwę w okolice Grodna do wielkiego księcia Trojdena, swego zięcia. Niektórzy dowodzą, że był za jego rządów drugim człowiekiem na Litwie.

Jednak w 1282 roku Trojden zostaje zabity i Skomand, niezadowolony ze swej pozycji bądź zagrożony po jego śmierci, w następnym roku wraca do Jaćwieży ze 1500 współplemieńcami.

Ruiny zamku krzyżackiego w Bałdze.
Fot. bildarchiv-ostpreussen.de
Ruiny zamku krzyżackiego w Bałdze.
Krzyżacy początkowo więżą go na zamku w Bałdze, ale w 1284 roku przyjmuje chrzest i poddaje się władztwu Zakonu.

Jako lojalny sługa jeszcze w tym samym roku bierze udział w wyprawie na Grodno. Widać Krzyżacy doceniali jego zdolności militarne, skoro powierzyli mu funkcje przewodnika i dowódcy oddziału o liczebności 1800 osób. Była to jego ostatnia wyprawa wojenna.

W uznaniu zasług sześćdziesięcioletni Skomand i jego trzej synowie Rukals, Gedet i Galm otrzymali 18 kwietnia 1285 roku w nadanie pole Steinio z prawem sądu i dziedziczenia, które obecnie lokalizuje się w okolicach wsi Stega, Skarbiec i Kandyty. Jednocześnie przesiedlono go tam wraz z rodem i dobytkiem.

Skomand umiera jeszcze w tym samym roku na zamku krzyżackim w Bałdze, gdzie pełnił służbę jako członek załogi. Piotr Dusburg tak przedstawił ostatnie chwile jego życia:

„…Ten sam Skumand, który bez umiaru prześladował przedtem Kościół Boży, od niedawna jest obrońcą wiary, sławnym wodzem ludu chrześcijańskiego. Gdy zbliżała się śmierć, zapytał go brat Konrad, kapłan z Bałgi, w jaki sposób zasłużył sobie u Pana na tak wielką łaskę, że znalazł się w służbie wiary Chrystusa. Ten odpowiedział:

*Przed moim nawróceniem nigdy nie uczyniłem niczego dobrego oprócz tego, że kiedy niewierni zrabowali w Polsce obraz Najświętszej Dziewicy Marii z Dzieciątkiem i przecięli go na pół, ja podniosłem go z ziemi i oczyściłem moim ubraniem i zaniosłem w godne miejsce.*

Po tych słowach szczęśliwie zasnął w Panu….”

Legenda głosi, że synowie pochowali go pod kamieniem przy kościele w dzisiejszych Kandytach, a wokół grobu zasadzono cztery lipy.


Kościół w Kandytach.
Fot. Andrzej Grabowski
Kościół w Kandytach.
Jest to wiarygodne, gdyż Krzyżacy postawili kandycki kościół w 1350 roku na pruskim polu grzebalnym, zaś drzewa Bałtowie uznawali za siedliska duchów zmarłych, otaczając lipy, jak i dęby, szczególną czcią.

Natomiast według Gerda Birtha ze Stowarzyszenia Byłych Mieszkańców Kandyt, obecnie obywatela Niemiec, krótko przed 1900 rokiem odkryto za szopą na dziedzińcu plebanii potężną płytę kamienną, która prawdopodobnie była pokrywą grobowca Skomanda.

Nazwano ją „kamieniem Skomanda” (niem. Skomandstein). W latach 70. XX w kamień ten zakopano podczas budowy pawilonu handlowego.

W sąsiedztwie „kamienia Skomanda" dawni mieszkańcy Kandyt zasadzili lipę nazwaną „lipą Skomanda” ( niem.Skomandlinde ).To potężne drzewo stało jeszcze wiele lat po II wojnie światowej, ale w końcu lat 70. minionego wieku zbutwiało.

Bałga (niem. Balga, ros. Бальга) – dawny średniowieczny zamek i osada krzyżacka. Komturzy Balgi pełnili jednocześnie funkcję wójta Natangii. Ruiny rozebranego na początku XVII w. zamku położone są koło wsi Wiesiołoje (Весёлое) w obwodzie kaliningradzkim, w rejonie bagriatonowskim, nad Zalewem Wiślanym ( źródło: Wikipedia).

Opracowanie: Krystyna Hołody

Źródła:
Jan Długosz, Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego, przeł. Julia Mruwkówna, oprac. Danuta Turkowska i Maria Kowalczyk, PWN, Warszawa 1974;

Piotra z Dusburga „Kroniki Ziemi Pruskiej” w tłumaczeniu Sławomira Wyszomirskiego, Toruń 2004;

Encyklopedia Warmii i Mazur;

http://kazimierztrybulski.bloog.pl/id,339298669,title,Krzyzacka-mentalnosc-na-podstawie-Kroniki-Ziemi-Pruskiej-Piotra-z-Dusburga,index.html;

http://kandyty.wm.pl/4676,Kandyty-historia-zapisana-na-starych-pocztowkach.html#axzz41Lm6YdXH );

http://mystart3.dealwifi.com/search/images?q=jacwingowie%20images&fcoid=408&fcop=topnav&fpid=2;

http://pruskihoryzont.blogspot.co.uk/2012/11/prusai-prusowie-cz2.html;

http://niebywalesuwalki.pl/2014/08/jacwingowie-bardziej-znani/;

http://interia360.pl/kultura/artykul/jacwingowie,44145;

http://isokolka.eu/wiadomosci/3-sokolka/1508-skomand-wodz-sudawow-walczyl-z-krzyzakami-pozniej-im-sluzyl.html;

http://prusland.blogspot.com/2012/07/prusowie-prawdziwa-historia-cz-4.html;


Podziel się informacją: Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając " Tutaj ". Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: kliknij
 Problem z założeniem profilu? Potrzebujesz porady, jak napisać tekst? Napisz do mnie. Pomogę: Igor Hrywna

Źródło: Artykuł internauty

Komentarze (18) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Agnieszka #2021201 | 89.228.*.* 4 lip 2016 22:21

    W tekście "wokół jeziora Skomętno w okolicach Skomacka Wielkiego koło Ełku" jest duża nieścisłość. Skomac Wielki a Skomentno to nie sa miejscowości obok siebie położone. Proszę sprawdzić na mapie. A artykuł pożyteczny, więc dziękuję i pozdrawiam

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. "Ten odpowiedział: " #1977588 | 188.146.*.* 17 kwi 2016 14:27

    ale co odpowiedział?!

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

    1. De Smurli #1977485 | 83.9.*.* 17 kwi 2016 11:04

      Mnie natomiast z Jaćwingami łączy nazwisko które z biegem lat które najpierw miało litewski wydźwięk a dzisiaj zostało bardziej spolonizowane jak to było z wszystkimi pozostałościami Jaćwingów. Moi przodkowie byli pod Komatem( w moich okolicach nadal znajduje się kurhan wodza) gdzie podobno po bitwe przez ocalałych został usypany a ci którzy uniknęli śmierci założyli wieś.

      Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. baśka #1977432 | 83.24.*.* 17 kwi 2016 08:40

      Ja jestem z tych "napływowych", a właściwie rodzice nimi byli, a jednak bardzo interesuję się historią tych ziem. Dziękuję za b. ciekawy artykuł. Szkoda, że młode pokolenie nie próbuje nawet dochodzić, co działo się przed wiekami na np. Warmii i Mazurach. Jako pasjonatce historii udało mi się zaszczepić kilku moim uczniom własne zainteresowania (a nie uczę historii). Może oni kiedyś ukażą całą prawdę o dawnych dziejach. Oby...

      Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    3. KH #1977421 | 83.24.*.* 17 kwi 2016 07:17

      „Tyle co pięść do oka”, pisze Pan. Skoro przybyliśmy na te ziemie z różnych stron, to właśnie ta ziemia nas wszystkich łączy. Jesteśmy jej gospodarzami. Ale nie była to przecież „ziemia niczyja”, ma swoją historię. W moim mniemaniu naszą powinnością jest ją poznać, szanować, przekazywać następnym pokoleniom.W istocie – nasze ziemie przed wiekami zamieszkiwali Natangowie, a grupa Jaćwingów została tu przesiedlona. Niemniej jednak ich wódz jest związany z Kandytami i ten tekst miał to wyjaśnić. Pozdrawiam.

      Ocena komentarza: warty uwagi (11) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

      1. mieszkaniec #1977367 | 91.94.*.* 16 kwi 2016 21:46

        Pisze Pani o naszych korzeniach i dziedzctwie. Mnie z Jadzwingami łącze tyle co pięść do oka. W nastpnym art. proszę opisać biografię wszystkich wójtów naszej gminy, może odnajdą swoje korzenie.

        Ocena komentarza: poniżej poziomu (-6) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

        1. Artur Jaroczyński #1977340 16 kwi 2016 20:08

          Prosimy o więcej

          Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

          1. daniel #1977326 | 89.228.*.* 16 kwi 2016 19:13

            super

            Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

          2. petrelpiotr #1977292 | 89.68.*.* 16 kwi 2016 17:36

            Ciekawe.

            Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

          3. mazur #1977181 | 88.199.*.* 16 kwi 2016 13:11

            Proszę o więcej Pani Krystyno. Dziękuję za fajny artykuł.

            Ocena komentarza: warty uwagi (6) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)